Niezależny doradca finansowy? Nie, dziękuję.

doradca-finansowyProblem z wyborem produktu? Chcesz skorzystać z usług „niezależnego doradcy finansowego”? Myślisz, że dobrze na tym wyjdziesz?

Ja już skorzystałem. Na szczęście, oprócz zmarnowanego czasu, nie zgodziłem się na marnowanie moich pieniędzy.


Wstęp

Naprawdę wiele naczytałem się o doradcach finansowych. Negatywne opinie, które krążą od wielu lat wśród moich znajomych, jak w Internecie nie napawają optymizmem przed spotkaniem z doradcą.

Postanowiłem sprawdzić na własnej skórze, czy tony wylewanych co dzień żali na doradców finansowych mają swoje uzasadnienie.


Zachęcony takimi słowami...

Expander logoLokaty
Expander już od 10 lat doradza swoim klientom. Doradcy finansowi dopasowują odpowiedni okres deponowania środków oraz stopę zwrotu i pomagają wybrać najkorzystniejszą ofertę lokaty bankowej na 1, 3, 6 lub 12 miesięcy.


... postanowiłem umówić się na spotkanie z niezależnym doradcą finansowym. Byłem wręcz przekonany, że idąc do firmy z długoletnim doświadczeniem, która swoje usługi zapowiada jak wyżej – nie będzie rozczarowania.

Spotkanie z doradcą

Przychodzę kilka minut wcześniej, bo spóźnienie byłoby wstydem. W lokalu na pierwszy rzut oka nie ma nikogo - ani doradców, ani klientów, nawet recepcja pusta. Słychać tylko śmichy-chichy z najdalej usytuowanego pokoju patrząc od strony wejścia. Łażę wszędzie, stukam, pukam  nic.
Gdyby ktoś chciał, mógłby wejść do środka, wynieść wszystkie komputery, monitory i inne sprzęty, nie spiesząc się nadto i nikt by tego nie zauważył. Obecności kamer i ochroniarzy nie stwierdzam.


Do lokalu przychodzi facet, widać że tutejszy pracownik. Ze sklepu akurat sobie wraca. Mój wybawiciel, gdyby nie on, pewnie w ogóle nie odbyłbym spotkania z moim doradcą finansowym – powiadamia kolegę o moim istnieniu. Przecież sam nie będę przerywał świetnej zabawy na zapleczu. ;-)


Przypomnę, że szukam u doradcy finansowego pomocy w wyborze lokaty krótkoterminowej z jak najmniejszym wymaganym wkładem pieniężnym. Na okazję wizyty w miejscu doradztwa finansowego mam przygotowanych parę pytań, takich najprostszych, które w mojej opinii powinien zadać każdy zainteresowany inwestowaniem w lokaty bankowe doradcy finansowemu, czy doradcy klienta.

Kilka pytań, które warto zadać doradcy wybierając lokatę:

  1. Jaki jest czas lokaty i minimalny wymagany wkład?
  2. Oprocentowanie jest stałe, czy zmienne? – komentarz: Lokata ma 6%, ale tylko w pierwszym miesiącu. Kolejne miesiące to 3%.
  3. Kiedy następuje kapitalizacja odsetek? – komentarz: Wpływa istotnie na wysokość naszego końcowego zysku.
  4. Jeśli zerwę umowę, co dzieje się z dotychczasowymi odsetkami? Tracę wszystkie, czy tylko część?
  5. W razie potrzeby, czy mogę wypłacić część kapitału, tzw. wypłata w blokach?
  6. W jakiej formie zostaną wypłacone pieniądze z lokaty? Przelew, gotówka w oddziale?
  7. Czy jest możliwość podglądu lokaty, choćby przez rachunek techniczny?


Akcja właściwa

Zaczynam rozmawiać z tym, który zaraz wybawi mnie z moich finansowych rozterek.

A może jednak tego nie zrobi...

Doradca finansowy jest kompletnie nieprzygotowany do rozmowy. Do zaproponowania ma jedynie jedną lokatę. Mówi otwarcie, że nie wie, która lokata na rynku jest najlepsza. Wie tylko, że ta którą on oferuje, „jest dobra”. Kiedy zadaję pytanie o próg minimalnej wpłaty, tłumaczy że ludzie pytają go, jaki jest maksymalny próg, a nie minimalny dlatego tego również nie wie. Skoro na małych liczbach doradca nie potrafi operować, insynuuję że mam 20 000 złotych. Próbuję dowiedzieć się, co w przypadku zerwania lokaty przed końcem umowy, co z odsetkami? Cisza.

Mentor finansowy wyraźnie jest zaskoczony moimi pytaniami, bo jak sam mówi – lokata jest najprostszym produktem bankowym i nie ma tutaj o co dopytywać. Na szczęście, do dyspozycji jest komputer i Internet. Pan szybko sprawdza, co potrzeba i podaje mi do informacji. Trudno wymagać od doradcy by znał na pamięć kilkadziesiąt produktów finansowych, ale halo – facet ma jedną lokatę i nie potrafi mi nic o niej powiedzieć.


W związku z tym inicjuję nowy temat dialogu. Usiłuję dowiedzieć się, na czym polega jego praca, rzekomego niezależnego doradcy finansowego i dlaczego słowa „nasi doradcy finansowi pomagają wybrać najkorzystniejszą ofertę lokaty bankowej na 1, 3, 6 lub 12 miesięcy” w praktyce nie mają żadnego pokrycia.


Perełka programu

Wikipedia: „Niezależny doradca finansowy – tzn. nie związany z instytucją finansową, powinien przekazywać klientowi merytoryczną wiedzę, nie sugerując jednak zakupu produktów konkretnej instytucji. Może na przykład zasugerować założenie trzymiesięcznej lokaty o oprocentowaniu ok. 5%, nie mówiąc jednak, z oferty którego banku klient powinien skorzystać. Dając klientowi fachową wiedzę przygotowuje go do samodzielnego wyboru produktów, spośród dostępnych na rynku (np. kredyty, pożyczki, ubezpieczenia, jednostki uczestnictwa, lokaty itp.).”

Już wiem, że „mój” doradca finansowy na pewno nie jest niezależny. Sugeruje mi jeden wybór (bo innych opcji nawet nie posiada), konkretnej instytucji finansowej i robi to całkowicie bez ogródek. Prawdziwą perełką jest jednak to zdanie, dokładny cytat:

cytat Nie jestem wywiadownią gospodarczą, żeby szukać najlepszych ofert i je panu przedstawiać.


Wyraz twarzy doradcy i ton jego wypowiedzi chce mi przekazać jednoznaczne: „Czego ode mnie wymagasz? Ja tutaj tylko sprzedaję.”

Po tych słowach nie mam więcej wątpliwości. Nie rozmawiam z doradcą finansowym, a ze sprzedawcą, tudzież pośrednikiem finansowym. Tylko dlaczego on sam mieni się tym pierwszym tytułem?


Nic tu po mnie. Wychodzę, szkoda mojego czasu.


Nazywajmy wreszcie zawody po imieniu. Jeśli idę do sklepu spożywczego za rogiem mojego bloku to obsługuje mnie sprzedawca. Nie nazywam go doradcą żywieniowym, bo nim zwyczajnie nie jest. A sytuacja opisana powyżej? W mojej opinii, w tej konkretnej sytuacji, osoba tytułująca się doradcą finansowym – bezczelnie kłamie mi w twarz.


Dopóki ustawowo nie zostanie wprowadzony wymóg nazywania sprzedawcy sprzedawcą, a nie „niezależnym doradcą finansowym”, dopóty będziemy czytać takie historie jak chociażby ta: Pani Iwona inwestuje. Omotali ją doradcy, straciła oszczędności

 

    Otlewski-portret-miniŁukasz Otlewski, 20 maja 2014

Komentarze   

Maki
Maki 2014-05-24 14:59
Wszędzie tylko naciągacz, co za kraj...
Cytuj | Zgłoś
Bat Finanse
Bat Finanse 2014-06-26 19:50
Doradcą finansowy często zostaje się z przypadku.Szkoda tylko, że jeden mało profesjonalny pracownik burzy wizerunek całej firmy.
Cytuj | Zgłoś
Mateusz
Mateusz 2015-01-27 10:50
Witam
A zapłacił Pan za poradę? A czemu Pan nie poszukał sam? Minimalną wpłatę? Mam dla Pana dobrą poradę.
Zapłaci Pan za moją wiedzę?
Zapraszam.
Owszem w Expanderze pracują sprzedawcy i pośrednicy mający wiele produktów. A to, że Pan ma wymagania, a nie płaci, to czemu Pan się dziwi, że chłopakowi nie chce się szukać po całym internecie najlepszej dla Pana lokaty. Mi też by się nie chciało szukać za darmo. Ja też mógłbym Pana zagiąć pytaniem, w której Pan się obraca i to niczego nie udowadnia
Pozdrawiam
Cytuj | Zgłoś
Łukasz Otlewski
Łukasz Otlewski 2015-01-27 11:56
Panie Mateuszu,

pamięta Pan, że Expander doradza za darmo i nawet gdybym chciał im zapłacić to nie mógłbym?

Przed pójściem na spotkanie z „doradcą finansowym” Expandera jak najbardziej przygotowałem się do tematu. Inaczej nie byłbym w stanie podważać wiedzy pracownika.

Moje pójście do placówki Expandera było zwykłym eksperymentem. Eksperyment miał potwierdzić tezę, że darmowa porada dotycząca wyboru produktu finansowego będzie po prostu kiepska. Bo gdzieś zarobek musi być. I jest, na prowizji od sprzedanego produktu. A prowizja była tylko przy jednej lokacie. Tej, którą mi proponowano.

Gdzieś po drodze chciałem przekonać się również, jak bardzo niezależni są doradcy Expandera. Przekonałem się, że wcale nie są niezależni.

Za fachową poradę chętnie zapłacę, ale przyzna Pan, że podczas mojej wizyty u Expandera nie uzyskałem fachowej porady.

Panu nie chciałoby się szukać za darmo. W porządku. Problem polega na tym, że opisany „niezależny doradca finansowy” nie pracuje za darmo, a za wynagrodzeniem z pracy na etacie... :-)

Pozdrawiam serdecznie,
Łukasz Otlewski
Cytuj | Zgłoś
SebastianM
SebastianM 2015-09-19 20:52
No cóż, miałeś pecha...
Może Pan miał zły dzień? A może wyczuł, że nie jesteś Klientem, a tylko go sprawdzasz? :)
Niekiedy ludzie potrafią iść do 5, ba - 10 doradców ! - po to tylko, aby potem samodzielnie iść do banku i załatwiać kredyt.
Osobiści jestem za tym, aby doradztwo finansowe było w Polsce płatne - jakby było to np. 100 zł (z opcją zwrotu jak się załatwi temat przez doradcę) może ludzie zrozumieliby, że praca doradcy nie polega na informowaniu za darmo "wszystkich i o wszystkim"...
Cytuj | Zgłoś
usunięte
usunięte 2016-06-08 12:36
Bardzo ciekawy komentarz i podejście warte rozważenia :) Dzięki za ten artykuł.
Cytuj | Zgłoś